Tata ma głos!

Marzec 3 2015, 1 Comments

Jeżeli łudzisz się, że bycie ojcem to bułka z masłem i radosna przejażdżka, że będziesz sobie sam wybierał tylko to, co w ojcostwie będzie ci pasowało, pozwól, że powiem ci: jesteś w błędzie.

Twoje życie zmieni się o 180 stopni. Nic już nie będzie takie samo. Będziesz mniej spać, trudniej będzie zorganizować wyjście tylko we dwoje z twoją połówką czy wyskoczyć gdzieś z kolegami. W nocy będziesz wstawać, żeby zmienić pieluchę, uprzątnąć i uprać zabrudzoną pościel czy utulić płaczącego skrzata. W pewnym momencie optymistycznie pomyślisz, że na końcu tunelu widać światełko, jakim jest pójście dziecka do przedszkola, wszystko stanie się łatwiejsze – nic bardziej mylnego! Wtedy malec zacznie chorować, a tobie przyjdzie często niespodziewanie zmieniać plany.

Nasz najstarszy syn skończy wkrótce 9 lat i od tych 9 lat niewiele się zmieniło. Nadal oboje z żoną mało śpimy, mamy pełne ręce roboty, ale czas, który mamy dany z dziećmi, jest dla nas święty. Wszystko inne może poczekać.

Wszystko to oczywiście pod warunkiem, że chcesz być tatą na serio, uczestniczyć w życiu rodziny i dzielić z partnerką obowiązki w opiece nad dziećmi. Możesz, oczywiście, przerzucić to na jej barki i wybierać sobie odpowiadające ci momenty i sposoby na bycie z dzieckiem, ale wtedy któregoś dnia możesz pod swoim adresem usłyszeć to, co usłyszał nasz baaaardzo zapracowany i zajęty sąsiad z ust swojego niespełna trzyletniego synka: „To jest taki miły pan, który nas odwiedza”.

Niebawem skończę 33 lata. Jestem ojcem pięciorga dzieci. Czy moje życie się zmieniło? Całkowicie! Ale jest to najpiękniejsza zmiana, jaką mogłem sobie wyobrazić. Z żoną dzielimy obowiązki i odpowiedzialność. I zupełnie serio mogę powiedzieć: robienie zakupów, pranie, zmienianie pieluch, zabawy z dziećmi i oddawanie im mojego czasu, to nie jest ciężar. To jest sens każdego mojego dnia!

Czy to czyni mnie mniej mężczyzną? Hm, powiem tak: pochodzę z Ameryki Łacińskiej i jeszcze nie tak dawno normą w moich rodzinnych stronach było, że ojciec nie włączał się w żaden sposób w prace domowe, gdyż były one domeną kobiety. Moje życie potoczyło się tak, że nie mam zbyt wielu wspomnień z domu rodzinnego, ale pamiętam, że mój ojciec nigdy nie umył po sobie nawet talerza, bo to było poniżej jego godności, to należało do kobiety, a on jest „macho”. Ten sposób myślenia nadal w tej części świata jest bardzo powszechny, może już nie na taką skalę, jak jeszcze parę dekad temu, ale nadal jest dominujący. Ja jednak widziałem, jaki wpływ ma to na rodziny, na dzieci, na relacje, i już wtedy postanowiłem sobie, że takim ojcem nigdy nie chcę być.

Zajmowanie się dziećmi to czas, w którym tak wiele można się od nich nauczyć. A w ciągu tych pierwszych lat tworzysz z nimi więzi na całe wasze przyszłe życie. Ja wiem, że jeśli teraz o ten czas i jego jakość nie zadbam, to żadne „ojcowskie mądrości” wygłaszane z pozycji nauczyciela czy drogie zabawki i gadżety mi go nie wrócą.

Skąd w ogóle ta notka? Jak zapewne łatwo się domyślić, powstała w wyniku wkurzenia tak bzdurnym, że aż śmiesznym wpisem niejakiego Aleksandra.

Tata





  • Magdalena

    Tatku,

    Gratuluję szczerości i odwagi …

    Możesz być wzorem do naśladowania dla niednego Ojca ! Czekam z ogromnym zainteresowaniem na następne wpisy …



Cynamon & Chiltepes 2015