NA DOBRY POCZĄTEK

Styczeń 12 2015, 1 Comments


Po co, dlaczego, por qué? ;)

Jakiś czas temu moja serdeczna przyjaciółka, mama dwójki fantastycznych szkrabów, która w swoim macierzyństwie przeszła bardzo trudną drogę najpierw walki o życie swojego synka, a potem o jego sprawność (tą drogą idzie nadal), poprosiła mnie i jeszcze kilka zaprzyjaźnionych mam o spisanie swoistego świadectwa naszego macierzyństwa. Spisane przez nas doświadczenia miały docelowo posłużyć jako wsparcie dla innej młodej kobiety, przygotowującej się właśnie na narodziny swojego pierwszego potomka. Okazały się jednak równie cennym darem dla nas, które je spisywałyśmy.

Czytając któryś tam już raz to, co napisałam, przed wysłaniem tego do O., pomyślałam sobie, że w sumie mnóstwo jest takich rzeczy: uczuć, przemyśleń, doświadczeń i historii, które chciałabym opisać, bo może kiedyś posłużą i pomogą – choćby moim córkom :)

I stąd właśnie nardziła się idea tego bloga. Piszę go w głównej mierze właśnie dla nich, dla moich dzieci – paręnaście lat temu pewnie pisałabym pamiętnik ;) Ale może czasem zajrzy tu ktoś, dla kogo to, co będę tu dziobać, okaże się interesujące, a nawet – inspirujące.

Na dobry początek chciałabym się podzielić fragmentami wspomnianego na wstępie tekstu, który dał mi motywację do założenia tego bloga.

Nowy człowiek – Mama :)

Zawsze byłam osobą targaną przez silne i nierzadko sprzeczne ze sobą emocje. Taki typ, z którym ciężko wytrzymać, bo nigdy nie wiadomo, z czym wyskoczy i kto akurat znajdzie się na linii strzału ;) Ba, ja sama nierzadko nie byłam pewna, co może nagle doprowadzić mnie do euforii, rozpaczy albo furii. Dopiero macierzyństwo pomogło mi to zmienić. Po urodzeniu pierwszego dziecka zaczęłam się uspokajać, po urodzeniu kolejnych pozmieniały mi się priorytety i zrozumiałam, jak niektóre sprawy i sytuacje, które kiedyś urastały do rangi końca świata, są bez znaczenia w obliczu najdrobniejszej potrzeby, łzy, uśmiechu któregokolwiek z moich dzieci. Nadal się uczę – i pewnie zawsze będę – jak być dla nich lepszą mamą i jak być lepszym człowiekiem, ciągle jeszcze popełniam mnóstwo błędów i nie ucieknę całkowicie przed swoim trudnym charakterem, ale dzieci są dla mnie motywacją jak żadna inna do tego, by nad sobą pracować. Odkrywam też sama dla siebie świat na nowo, patrząc nań oczami moich dzieci – niesamowite, jak można po trzydziestce zachwycić się narodzinami nowej żyrafy w zoo, grzebaniem w liściach jesienią, liczeniem napotkanych na drodze ślimaków po deszczu, chlapaniem się w zimnej morskiej wodzie czy budowaniem zamku z piasku, huśtaniem na huśtawce, budowaniem z klocków… i mnóstwem innych rzeczy.

Odkryłam też, że z każdym kolejnym dzieckiem jakoś poprawia mi się organizacja czasu, a doba wydłuża, wbrew pozorom więcej czytam, bardziej się rozwijam niż w początkowym okresie macierzyństwa. I chyba więcej rzeczy sprawia mi radość :)

Oczywiście, jest też i druga strona medalu: bywa ciężko, zwłaszcza kiedy się kłócą, kiedy chorują, kiedy jestem wyjątkowo zmęczona, a terminy w pracy gonią… Ale wtedy przypominam sobie raz, drugi, kolejny: każda chwila z nimi to jest moja inwestycja w ich przyszłość. Nie warto tych chwil tracić. Wszystko inne naprawdę mogę odpuścić, ale tej jednej rzeczy zaprzepaścić nie mogę i nie chcę.

Odkryłam, że bycie żoną i mamą to jest moja tożsamość. Że mogę robić w życiu wiele rzeczy, w wielu dziedzinach się spełniać, ale przede wszystkim jestem żoną i matką, i to jest moja najważniejsza misja i moje powołanie. W tym chcę się rozwijać i dążyć do doskonałości. I że wszystko jestem w stanie poświęcić i ze wszystkiego zrezygnować, byle tylko moja rodzina była szczęśliwa i wiedziała, że kocham ją ponad wszystko.

I o tych właśnie moich codziennych zmaganiach, czasem z przymrużeniem oka, a czasem straszliwie serio, będę sobie tutaj pisać :)





  • Magdalena

    Nigdy w życiu nie przyszło mi do głowy, że w wieku …dziesięciu paru lat będę /w dodatku z ciekawością przekraczającą Himalaje/ czytała, a tym bardziej komentowała, bloga młodej kobiety …

    Wciąga ! – Nie tylko dlatego, że jest interesująco pisany i podany, kiedy trzeba – to serio, innym razem – z właściwym Autorce poczuciem humoru i swadą, graniczącymi czasami ze szczyptą dobrze rozumianego sarkazmu, ale także dlatego, że pomaga mi się po raz kolejny przekonać, jaką dorosłą i dojrzałą mam Córkę …

    Bo, że mądrą … To wiedziałam od zawsze ! Jeśli mądrość ma się w genach, to Jej Tata musi być dobrze wyposażony, ale szczęśliwie nie okazał się egoistą i się z dziećmi /bo z Jej Bratem też/ podzielił.

    Coś mnie sympatycznie łaskocze w serce, jak patrzę jak dojrzewa, mądrze dojrzewa, i stale faktycznie się rozwija, jak świetnie sobie – ze znakomitą pomocą Jej wspaniałego Męża – radzi, a Ich „piąteczka drobiazgu” rewelacyjnie rośnie, otoczona rozumną miłością kochających się Rodziców, mając widoczne zadatki na tak samo mądrych, inteligentnych i wiedzących, co jest w życiu najważniejsze, ludzi …

    Mogłabym tak jeszcze długo … Ale skończę, pozwalając sobie tylko powiedzieć /czasem łatwiej napisać/ :
    „- Jestem z Ciebie /i Was/ dumna … Tak trzymać ! Możecie na mnie zawsze liczyć…”



Cynamon & Chiltepes 2015