‚Lente’ czyli smak życia

Lipiec 7 2016, 0 Comments

Jak wiecie, w życiu zajmuję się różnymi rzeczami: przede wszystkim wychowuję dzieci, po drugie pracuję jako tłumaczka, po trzecie czasem piszę bloga :) Po czwarte zaś, od niedawna, mam niesłychane szczęście i przywilej dokładać swój kamyczek do ogródka projektu, który od momentu powstania skradł moje serce.

Ten projekt to Lente – magazyn śródziemnomorski. Fantastyczny pomysł, wcielony w życie przez Julię Wollner i jej dwie przyjaciółki. Pomysł w zasadzie zaskakująco prosty: zróbmy czasopismo o tym, co kochamy, podzielmy się tą miłością z szerszym gronem. Czyż to nie jest piękne w swojej prostocie? Jak dziewczyny pomyślały, tak zrobiły. „Wzięły” przepełniającą je miłość do kultury śródziemnomorskiej – i płynącą z niej wiedzę – a następnie ubrały w interesujące słowa i przepiękną, wysmakowaną szatę graficzną. Po drodze zaraziły swoim entuzjazmem i pozyskały do współpracy mniej i bardziej znanych, ale równie jak one rozkochanych w śródziemnomorskiej kulturze i filozofii życia autorów. Ale to jeszcze nie koniec. Wydawanemu w eleganckiej formie magazynowi towarzyszy równie pełna treści i dopieszczona w szczegółach strona internetowa, pracowicie aktualizowany fanpage na facebooku oraz coś, co czyni go produktem absolutnie wyjątkowym i luksusowym: dołączona do każdego wydania w subskrypcji paczka Lente – niezwykłe pudełko wypełnione śródziemnomorskimi drobiazgami. Wśród nich znaleźć można takie cuda jak miniaturowa reprodukcja artysty z jakiegoś zakątka regionu, uwodzący zapachem kosmetyk, charakterystyczny przysmak i inne rarytasy. Fantastyczne, nieprawdaż? Ale dziewczyny nie spoczywają na laurach: wciąż rozwijają i ulepszają projekt, w planach mają już także kawiarnię oraz concept-store.

W samym magazynie znajdziemy wszystko to, co najlepsze w szeroko rozumianej kulturze i stylu życia Śródziemnomorza: artykuły o znanych miejscach, a także tych jeszcze nieodkrytych, o sztuce, o literaturze, o kuchni, o zwyczajach… A wszystko to dopracowane w najdrobniejszym detalu, tak by lektura była prawdziwą ucztą dla zmysłów. Jak mowią autorki: Lente nie jest zwykłym czasopismem. Jest doświadczeniem, spotkaniem, przeżyciem.

A skąd taki, a nie inny tytuł magazynu i całego przedsięwzięcia? Tu oddam głos samej redaktor naczelnej, która tak wyjaśnia to na stronie internetowej:

Tytuł naszego przedsięwzięcia łączy w sobie kilka ważnych idei. Wyrazu lente jako pierwsi używali starożytni Rzymianie, dla których stanowił on przysłówek oznaczający tyle, co „spokojnie, łagodnie, powoli, bez pośpiechu”. Tak właśnie chcemy żyć – delektując się chwilą, ciesząc codziennością, doceniając piękno drobnych gestów.

Dzisiaj w językach romańskich lente oznacza natomiast soczewkę, lupę, szkło powiększające. Implikuje skupienie i świadomość korzeni, ale przypomina też, że celem naszego projektu jest wzięcie pod lupę południowej kultury, uważne przyjrzenie się tradycjom i obyczajom. Radosna i ufna otwartość na poznanie Innego.

Lente to wreszcie część słynnej i jakże pięknej śródziemnomorskiej maksymy: festina lente (‚spiesz się powoli’). Przypisuje się ją rzymskiemu cesarzowi Augustowi; wiadomo, że chętnie używał jej także włoski ród de’ Medicich. W naszym mniemaniu ‚spiesz się powoli’ znaczy tyle, co: działaj, łącząc ostrożność ze spontanicznością. Utrzymuj równowagę, o którą w dzisiejszych czasach coraz trudniej.

Ambicją i celem twórczyń projektu jest stworzenie społeczności Lente, która gromadzić się będzie – na razie wirtualnie, a w przyszłości i w realu – by delektować się lekturą, pielęgnować drobne i większe rytuały, smakować życie. Cytując matki-założycielki:

Śródziemnomorze to nie tylko pojęcie geograficzne, ale mentalność i styl życia. Można go przyjąć i praktykować także w głębi kontynentu, bez względu na narodowość i miejsce zamieszkania.

Ta społeczność już się kształtuje, a ja jestem dumna, że mogę być jej częścią, nie tylko jako czytelniczka i miłośniczka tego projektu, ale też uczestnicząc w jego tworzeniu. Zakochałam się w Lente już na etapie pomysłu, kiedy spotkałyśmy się z Julią (znamy się i przyjaźnimy od czasu wspólnego epizodu na studiach) w kawiarni jej męża (BTW, najlepsza kawa w Warszawie, polecam!) i opowiedziała mi o planach stworzenia tego, co potem przybrało właśnie formę Lente. I kiedy zaproponowała mi współpracę przy pisaniu tekstów na stronę i do magazynu, byłam przeszczęśliwa, z kilku powodów. Bo Julia pod wieloma względami jest moją bratnią duszą i wyznajemy w życiu podobne wartości i filozofię życia. Bo ufam jej też jako kobiecie interesu, znam jej etykę pracy, cenię jej solidność, oddanie, pracowitność, ale też instynkt businesswoman, który pozwolił jej odnieść sukces zawodowy. Nie mogłabym sobie wymarzyć lepszej szefowej. I wreszcie, a może przede wszystkim dlatego, że pomysł stworzenia magazynu o Śródziemnomorzu, które kocham i ja, dzielenia się z innymi tą miłością, zbudowania wokół niej pewnej wspólnoty – podbił moje serce. I teraz chciałabym, by skradł i Wasze :) Pozwolę sobie raz jeszcze oddać głos Julii, by Was zachęcić do sięgnięcia po Lente, zanurzenia się w nim i w tej filozofii życia, z której się narodził:

Bądź kapitanem swojego statku. Odważ się płynąć pod prąd, ale i ciesz wiatrem, który popycha Twoje żagle.
Razem z nami spiesz się smakować życie. Powoli.







Cynamon & Chiltepes 2015